IT rozwija się dzięki międzynarowej wymianie. Niech rozwija się dalej

15 sierpnia 2021

IT w Polsce nie byłoby dziś tak rozwinięte, gdyby nie koledzy zza granicy. Nie mielibyśmy tyle doświadczenia, gdyby nie międzynarodowe projekty. Kiedy wypływamy z Bałtyku na oceany, podnosi się poprzeczka. Dzięki naszej pracy, możemy stać się nie tylko dobrymi w swoim fachu lokalnie, ale najlepszymi na świecie.

Później wiedzą i doświadczeniem dzielimy się z Polakami, zakładamy swoje firmy, koledzy zza granicy stają się naszymi uczniami i klientami. Cała branża kwitnie. Rozwój IT zawdzięczamy m.in. nieskrępowanemu przepływowi informacji, braku granic w Internecie, swobodzie działania. Niech to się nie zmienia.

IT za granicą zaczynało się wcześniej

To dziwne. Kiedy przeglądam prelegentów na międzynarodowej konferencji dla analityków, uderza mnie jedno spostrzeżenie. Oni są dużo starsi.

Dziś mam 34 lata. Na tle analityków w Polsce należę to tej raczej starszej grupy. Tymczasem koledzy zza oceanu dzielący się wiedzą mają po 40, 50, nawet 60 lat. Skąd ta uderzająca różnica?

Odpowiedź leży w ustroju politycznym, w jakim dojrzewali nasi rodzice. Ktoś decydował o tym, co mają oglądać w telewizji, co mają wiedzieć odnośnie zachodzących wydarzeń na świecie i w Polsce, na jakich zasadach mają pracować.

Nie pamiętam tych czasów. Nie jestem też miłośnikiem historii. Wolę patrzeć w przyszłość i ją kształtować zdobywanymi kompetencjami i skuteczną pracą. Jednak ucząc się IT, analizy biznesowej czy zarządzania, echa przeszłości biją po oczach.

Na międzynarodowej arenie jesteśmy w wielu dziedzinach początkujący. Widać to w prowadzeniu biznesu. Docierają do nas praktyki z zachodu. Przyjmujemy je czasem jako nowinki. Tymczasem na świecie one znane są od dziesiątek lat.

Widać to w marketingu, zarządzaniu, IT. Koledzy zza wielu granic od dawna zakładali firmy, doświadczali wyzwań, znajdowali rozwiązania. Tymczasem w Polsce przedsiębiorczości nie było. Byliśmy ograniczani. Wystartowaliśmy dopiero, kiedy ustrój nam na to pozwolił. Wystartowaliśmy dużo później.

IT rozwinęło się dzięki wiedzy zza granicy

Wiele, z tego, co wiemy dziś o IT, zawdzięczamy Amerykanom, Brytyjczykom i wielu innym nacjom. Skąd wziął się agile, Scrum, analiza biznesowa, IIBA, BABOK Guide, BPMN, DDD, EventStorming, Product Management, UML? Wstaw tu dowolną rzecz, która wywarła na Ciebie wpływ i sprawdź skąd się wzięła.

Nawet, jeśli masz w głowie świetnego eksperta w jakiejś dziedzinie, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że jego mistrzowie pochodzili zza granicy.

Moi na pewno. Mentorzy moich mentorów również. Z IT, analizy biznesowej, zarządzania, zwinności, marketingu, psychologii. Uczyli się od najlepszych na świecie. Zza granicy.

W niczym nam to nie ujmuje. Wręcz przeciwnie.

Polacy są w stanie ciężko trenować, szybko pojmować i odważnie działać. Mamy w sobie głód wiedzy, osiągnięć, udowodnienia, że też możemy, nie dość, że tak samo dobrze jak inni, to nawet lepiej. Potrafimy w krótkim czasie zrobić wiele.

Od kilku lat pracuję nie tylko z Polakami, ale też z Niemcami, Szwajcarami, Hindusami i całą międzynarodową mieszanką. Jestem dumna z polskich informatyków. Widzę, jak na międzynarodowym polu błyszczą świetni polscy eksperci.

Jestem dumna z każdego polskiego programisty, który rozwiązuje problem zbyt skomplikowany dla innych. Jestem dumna z każdego testera, product ownera, scrum mastera, który posiadł tyle praktycznej wiedzy, że koledzy zza granicy proszą go o radę.

Jestem dumna z polskiej wiedzy w IT, z naszych studiów informatycznych, z naszego dążenia do wysokich kompetencji. Nie zasiadania na laurach, ale ciągłego rozwijania się. Od Polaka zamiast „sorry, ale to nie jest w zakresie moich obowiązków”, „sorry, ale ja już mam zawód, byłem na studiach 20 lat temu i nie potrzebuję już uczyć się niczego nowego”, usłyszę często „spróbujmy”.

Mamy swoje kompleksy, ale startujemy w świat

Startujemy z pozycji, że Polak jest gorszy. Polaka nikt nie posłucha. Polak się nie wybije.

Roberta Lewandowskiego nikomu nie trzeba go przedstawiać. Nie tylko w Polsce, ale też w Niemczech, a nawet na Zanzibarze. Uderzyło mnie kiedyś, że w sklepie w Monachium, na samym środku, w świetle reflektorów stoi ekspozycja z koszulką Polaka. Nawet na skaju Afryki pierwszym skojarzeniem z Polską był Lewandowski.

Słuchałam wywiadu z Robertem. Mówił, że zaczynał z myślą, że jako Polak nie jest tak dobry jak inni. Z czasem dopiero, grając w międzynarodowym towarzystwie, przekonał się, że nie tylko jest tak samo dobry. Pracując, może śmiało startować do najlepszych na świecie.

Dowiedział się tego wypływając na międzynarodowe wody, pracując i grając ze światowej klasy profesjonalistami. Mieszając to, co polskie, z tym co niemieckie, z tym co światowe, aby sam mógł się rozwinąć w porażającej skali. I Polska pęka z dumy.

Nie byłoby takiego bloga, gdyby nie mistrzowie zza granicy

Nie czytałbyś tego bloga w takim kształcie, gdyby nie Amerykanie, Kanadyjczycy, tysiące osób różnej narodowości współtworzący IIBA i BABOK Guide, UML, Scruma, Agile, będący moimi mistrzami lub mistrzami moich mistrzów.

Nie miałabym tak wiele doświadczeń z pracy w dużej skali, gdyby nie koledzy zza granicy, gdyby nie firmy, które w Polsce prowadzą projekty. Sama nie wiedziałabym tyle o analizie biznesowej. I tyle nie wiedzieliby moi pracodawcy, moi koledzy.

Może zamiast patrzeć jak rośnie liczba ofert pracy na analityków, to nadal chodziłabym od firmy do firmy tłumacząc co robi analityk. Może zamiast zdobywać doświadczenia w pracy nad strategią organizacji, prowadziłabym nadal lokalną 10-letnią kampanię informacyjną, że coś takiego istnieje i warto się tym zająć.

Wiele zawdzięczam Polakom. Dzięki nim mam świetną edukację, wspaniałą pracę, świadomość istnienia analizy biznesowej.

I jednocześnie nie byłoby mnie w tym miejscu, gdyby nie Rosjanka, która dodała mi odwagi i inspirowała do niezmordowanego sięgania jeszcze dalej. Gdyby nie Niemiec, który dał mi szansę zająć się analizą biznesową na poziomie organizacji. Gdyby nie Australijczyk, który przyniósł OKRy do naszej organizacji i zrobił pierwsze szkolenia. Gdyby nie Mauritianka, od której uczę się mnóstwo o analizie strategii.

Uczymy się od kolegów zza granicy. W międzynarodowych firmach, projektach. Zbieramy doświadczenia. A potem dzielimy się zdobytą wiedzą z Polakami. Opowiadamy o zdobytych doświadczeniach. O doświadczeniach, których by nie było, gdyby nie projekty w międzynarodowej skali, gdyby nie swobodna międzynarodowa wymiana.

Czy międzynarodowe projekty będą w Polsce?

Pracuję nad przygotowaniem strategii dla organizacji. Jedną z decyzji, jaką podejmuje duża firma jest to, gdzie stworzyć nowe oddziały, gdzie prowadzić projekty, kogo do nich zatrudnić. Czy zrobić to w Polsce czy w innym kraju?

W takich decyzjach bierze się pod uwagę kilka spraw. Między innymi takie jak koszty. Jaki będzie koszt pracy ludzi w danym kraju. Bierze się pod uwagę również jakość, poziom umiejętności, dostęp do odpowiednio wykwalifikowanych osób. Uwzględnia się też środowisko polityczne.

Firma zastanawiająca się nad tym gdzie inwestować, gdzie realizować ważne projekty, bada jak wygląda sytuacja polityczna. Dlaczego? Bo to w polityce zapadają decyzje, które mają wpływ na biznes. Czy sytuacja jest stabilna czy turbulentna? Czy wiadomo, czego się spodziewać? Czy zmiany są korzystne różnym branżom i prowadzeniu biznesu ogólnie?

Nagłe zmiany przepisów lub tendencja anty-międzynarodowa oznaczają ryzyko dla firmy. Jednego dnia biznes może się opłacać, ale zmiana przepisów może spowodować odwrócenie sytuacji. Mogą wzrosnąć koszty. Coś, co było legalne, może stać się nielegalne. Może trzeba będzie się wycofywać, stracić pieniądze, stracić zainwestowany czas.

Bezpieczniej jest inwestować w kraje, które są otwarte na międzynarodową współpracę. Jeśli mamy historię negatywnych decyzji prawnych we współpracy z danym krajem, czy branżą, Polska jest oceniana mniej korzystnie jako miejsce na dobrą inwestycję.

 

Uwielbiam IT m.in. za to, że nie było dla nas granic. Uczyliśmy się z zagranicznych tutoriali, aplikowaliśmy wiedzę we własnych projektach. Uwielbiam biznes, bo dzięki wiedzy, mądrej pracy, przekazywaniu wartości klientom, można rozwijać się wraz z rosnącą skutecznością. Uwielbiam to, że oba mogły się przez 30 lat mojego życia rozwijać. Niech tak pozostanie.

Cześć, jestem Hania.

Jako strategiczny analityk biznesowy na pograniczu zarządzania i IT zapewniam, że projekty i działania w organizacji przynoszą wartość biznesową. Dostarczam kompetencji analitycznych managerom i zarządom z Polski, Niemiec i Szwajcarii przy tworzeniu strategii oraz wdrażaniu jej w kilkuset osobowej międzynarodowej organizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może zaciekawi Cię także:

www.analizait.pl by ProjectUP (C) 2020